oto jak tłumacz może jednym szybkim nieprzemyślanym ruchem zepsuć autorowi całą książkę: Mr. Blank = (a właściwie nie równa się) Pan Niewiadomski. paul auster powinien poważnie nadwyrężyć fizycznie nijakiego jerzego kozłowskiego, dzięki któremu bohater jego ksiażki otrzymuje nazwisko jak z kreskówki dla mauosprawnych umysłowo, przez co cała opowieść upada napyzk. to tak jakby przetłumaczyć Mr. Fuck na Pana Kochalskiego. jakieś podobieństwo jest. obie nazwy zawierają literki c i k.
no i jak zaczęłam już czytać ze złym nastawieniem, to już nie mogło być lepiej. i nie było. choć książka całkiem sprawnie napisana. trochę nawet ciekawa ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz