9.04.2011

bez tytułu. nie udaję, że to prawda.

wczorajsza seta z chmielem odbiła się tępo w porannej migrenencji z amolem i kostami lodu. prawdziwy śniadaniowy koktajl. a może to halny za oknem. who wie. tak wieje, że swoich myśli nie słyszę. ale po wczorajszej rozmowie z katasią, dochodzę do wniosku, że dzieją się w tym naszym życiowym bełkocie rzeczy prawdziwie przejmujące, pokręcone, niezrozumiałe, którymi warto zawracać sobie głowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz