28.06.2011
pan klapek czyta zabójcę z miasta moreli
i myślami rusza w podróż dookoła świata, żeby napisać swoje własne reporterskie trele-morele stąd i owąd. ale to, co napisał szabłowski to nie są, rzecz jasna, trele-morele. trele-morele służą panu klapkowi aliteracyjnie, to znaczy z morelami się łączą, a właściwie nie łączą tylko dźwięczą. i chyba nie ma takiego słowa jak aliteracyjnie. ale jest aliteracja. i od tego to się wzięło. by nie mylić analogicznie do aspołeczny czy agresywny. chociaż nie można chyba przecież "analogicznie mylić do" i raczej chyba nie "agresywny" ale "apolityczny". pan klapek zachodzi w głowę, zamiast wyjść z tego chaosłowia z głową. a miało być o turcji. to znaczy nie o turcji, ale o pisaniu reportaży. właściwie: napisaniu tychże reportaży (ów?) z tytułu powyższego (tak). no więc pan klapek nie powie wam o czym jest zabójca z miasta moreli, bo wszędzie przeczytacie, że o turcji. nie przytoczy wam nawet ciekawego fragmentu, bo właśnie pożyczył, żeby poczytali sobie inni. powie wam tylko słowami orhana pamuka: "kiedy nie marzysz, czas stoi w miejscu". a w tej książce czas płynie na przestrzał.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz