20.09.2011

bez tytułu. jest przed dzie.wiątą

na ziemi leży segregator. w truskawki. są czerwone. co mnie podkusiło, żeby kupić segregator w czerwone truskawki. ani to ładne ani smaczne. zresztą - ja nie lubię owoców. obok leży różowa teczka, na niej "ciało". dalej: czerwona torba rączkami zachodzi na grzbiet. całkiem kolorowo na tej ziemi, myślę sobie. jeden rzut okiem w dół i cała tęcza. no może nie cała. taka jedna może trzecia tęczy. a może dwie ósme. kto by to wiedział, ile to tęczy tam leży. algorytm nie do pojęcia. w każdym jego razie, barwi się i skrzy. a u mnie - pastelowo. to nie znaczy wcale dobrze. pastele są groźne. rozmyte, nijakie. atakujące porowatą codziennością. bo ja się nie umiem cieszyć z sukcesów dłużej niż dzień, najczęściej ćwierć dnia. może dwie trzecie i pół. no nic to, co się będę nad truskawkami rozwodzić, jak  herbata ze szparagów schnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz