7.09.2011

bez tytułu. poza rycia

pan klapek obraził się na świat, bo go świat boli. stomachus zapałeczkował. febris polepiła. cutis spokrzywiała. a psyche stoi w kącie i wyciera swój dziadowski bicz w rudy ogon. pan klapek oszalał. zbrzydł i wychudł. pozasłaniał wszystkie lustra makatkami z ballady. na okna zarzucił blade spojrzenie. "aaa!", krzyknął. to stomachus wbija mi szpilkę w zadek i dopomina się o własne libretto w tym żałosnym dramacie. "psia kościa mać", zamiauczał i włączył brandenburg concerto. "wielcy te orują", wydumał płytko i zasnął.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz