ja siedzi i ja się zastanawia. fałszywy monolit czy prawdziwy rozpad? ja zamyka oczy i wchodzi do dziupli. leży na szyszce przykryte korą. chciałoby polecieć. ale podcięli mu skrzydła. w dziupli jest ciasno ciemno i cicho. ja jest zadowolone, ale nie jest szczęśliwe. wciąż pragnąc jedności, we fragmentach ukryte. fałszywy monolit czy prawdziwy rozpad? wszystko przemawia za prostą prawdą bólu. tylko po co kroczyć za wszystko. skoro można poleżeć na szyszce i udawać, że się leci. ja nie wie, co o sobie myśleć
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz