23.10.2011
bez tytułu. sztuka duka
tortura goni torturę. po bitwie warszawskiej przyszła pora na spektakl teatralny kaskada. teatr z łodzi przyjechał i wystawił. się. na pośmiewisko. choć niektórym się podobało. szkoda, że potrafili powiedzieć dlaczego. mnie się podobało tylko to, że nie musiałam płacić za bilet, acz.kolwiek. straconego czasu już nie odzyskam. pan, który siedział dwa miejsca obok mnie, chrapnął sobie dwa razy, w tym raz wyjątkowo głośno. pomyślałam sobie, jakie to szczęście tak sobie chrapać, kiedy cała reszta udaje, że ogląda. a tak naprawdę pomstuje, wznosząc niecenzuralne myśli do wiszącego nad nami, jak gilotyna żyrandola. właściwie żyrandol przypominał średniowieczną obcinaczkę do uszu. nakładano ją na głowę, a uszy same spadały. nie powiem, żeby nie była to zachęcająca wizja podczas przedstawienia kaskada, równie banalnego i płytkiego, jak nasza superprodukcja filmowa 3D (do-do dópy). ale bitwa się zwróci. szkoły przyjdą. straty moralne się nie liczą. a co z kaskadą? na całe jej szczęście jest przyjezdna. pozostaje mieć nadzieję, że już nigdzie nie dojedzie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
czyli mam nie żałować, że nie byłam, tak?
OdpowiedzUsuń