14.10.2011

"Nigdy nie wierz żadnej myśli, która ci przychodzi do głowy, gdy siedzisz. Dobre myśli pochodzą z mięśni" (F. Nietzsche)

od zawsze zastanawiam się, jak pisać miłości. lubię myśleć o tym, jak o niej (nie)pisać. sama nie próbuję. parę razy spróbowałam, za każdym nie wyszło. dzisiaj przeczytałam wiersz emily dickinson i refleksje wróciły. profesor sławek pięknie o nim mówi [tutaj sobie mówi o nim]. mówi, że niekiedy warto mieć życie "nieudane" - ponieść klęskę w ramach tak zwanego ustalonego schematu: kariera, sukces, dom, rodzina. ludzie coraz częściej zapominają o sobie, o swoich marzeniach i pragnieniach, chcąc desperacko wpasować się w parszywy sremat, w który każą im wierzyć. a przecież najpiękniejsze istnienie mieści się w myślniku. w niepokoju. w niedopowiedzianym. profesor sławek mówi: "powinniśmy przestać wreszcie mieć nadmierne pretensje". i trafia tymi słowami w cudowne sedno. bo jeśli miłość się trafia, niech będzie dodatkiem do codziennej krzątaniny, w której niech znajdzie się miejsce i na niepewność, napięcie i niepokój.


a wiersz, który tak poruszył profesora, to:


Miłość jest wszystkim, co istnieje -
To wszystko, co o niej wiemy;
Wystarczy - ciężar wozu musi
Stosowny być do kolein 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz