jest nadzieja w tym świetle.
to nie jest tak, że w każdym świetle jest nadzieja. w muzyce jest. i w naturze. w kaczkach, atakujących z impetem spadające jak deszcz suchary. w psach, przegryzających z radością ogromne salami z orzechami, które w lodówce od dawna nie znalazło właściciela. w kotach, zawsze uśmiechniętych. przejmująco wdzięcznych.
piszę o naturze, bo o muzyce nie potrafię. chciałabym wyrzeźbić sentencje potężnie mosiężne, ale z każdą próbą palce łamią się jak zapałki, a myśli nieudolnie zahaczając o dźwięki, plączą się. z takiej plątaniny już później nic interesującego się nie wydzierga. być może jeśli zobaczę w tych nutach mojego chudego, pędzącego z ogonem radośnie zawiniętym, to zbliżę się o.o.drobinę? a być może należy w końcu przestać się intelektualnie wysilać, posadzić duupzko i pozłuuchać. i przestać widzieć słowa w dźwiękach. zacząć dźwięki słuchać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz