11.07.2013

po czym poznaję, że staję się rzeczą

poznaję, że staję się rzeczą, ponieważ wyrastają mi gałęzie z palców i tracę korę, nie skórę. jestem szorstka i możesz mnie włożyć do czarnego nylonowego worka na psie i ludzkie odchody i wrzucić do kosza z napisem "pier". ktoś zamazał dwie pierwsze litery. nie dziw się. same się wkrótce dopiszą i śmieci wrócą do normy. póki co, leżę między pustymi kartonami po mleku, śmierdzącymi pudełkami po butach, zużytymi rolkami papieru toaletowego, stertą potarganych kopert, rachunków, wyciągów i rozkładam się szybko. ekologicznie. tak jak należy. wbrew pozorom czuję się dobrze pośród innych rzeczy. jestem zużyta, brudna i nikt mnie nie chce. koło mnie leży pusta butelka po winie, którą ktoś przez pomyłkę, a może umyślnie, wrzucił do niebieskiego kosza. może daltonista. może analfabeta. a może zwykły ignorant-pospolitus. nieważne. leżę teraz koło tej butelki i zastanawiam się czy zagaić, czy zapytać. pewnie czuje się nieswojo. pewnie jej źle. no więc zbieram się w sobie i trącam ją swoim zgrubiałym, przerośniętym, łykowatym małym palcem. nie reaguje. trącam mocniej. nic. chwytam ją w ręce, potrząsam. nic. biorę do ust, reanimuję. wpuszczam do środka ostatnie resztki wilgotnego powietrza. nic. oprócz ostatniej kropli różowego słodkiego wina, która delikatnie podrażnia mój brązowy pokryty mchem język. na sekundę, może dwie, przypominam sobie jak to było kiedy było. dobrze. kropla na języku szybko traci smak. tak jak cała rzeczywistość, która od paru.nastu. dni jest niczym więcej niż zielonym (niebieskim?) pojemnikiem na odpady, czekające na obróbkę. już za niedługo obudzę się nowa. odzyskana. gotowa do ponownego (z)użycia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz