25.03.2010
kopulodrom
każdy ma swój kopulodrom. choć nie każdy w tym samym czasie. niektórzy nawet mają więcej niż jeden. ilość kopulodromów we wszechświecie musi być zrównoważona, myślę sobie. z braku kopulodromu można na przykład zacząć pisać bloga. albo na przykład można zapisać się na zajęcia z jogi. można też wykupić karnet na basen albo pogadać z przyjacielem, który właśnie przypadkiem, będzie odkurzał swój kopulodrom. niektóre kopulodromy są strasznie brudne, bo nieużywane. inne obwisłe, potargane, wyraźnie zużyte. kopulodrom za pół ceny można kupić na aukcji, ale nie będzie zbyt świeży i bardzo będzie niestrawny. kopulodrom z wysokim wskaźnikiem wyczucia na piękno można spotkać w muzeum, albo w teatrze. albo też można spotkać na poczcie, ale wtedy nie wiadomo czy krajowy czy importowany. no i można sobie wtedy bardzo zaszkodzić, bo taki importowany, bez szczepienia i podstawowej higieny jest niebezpieczny dla oka, prawego i lewego. dla oczów. właściwie jest niebezpieczny. jak się ma szczęście to można dostać kopulodroma za darmo, ale wtedy nie można go oddać, jak przestanie działać. w czasie świąt można go znaleźć pod choinką, ale tylko wtedy kiedy choinka jest duża i nie ma pod nią żadnych prezentów (kopulodrom pochłania dużo przestrzeni). kopulodorm czy kopulodroma? najlepszy jest chyba taki bez końcówki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz