14.04.2010
czekoladki wawel
no i zaczyna się. wojna o wawel. niechaj żałoba skończy się hukiem, nie skamleniem. ciekawe swoją drogą, czy ci ludzie, którzy wywieszali flagi, zapalali znicze, przechodzili marszami, wiązali czarne wstążki do lusterek samochodów, modlili się w kościele, teraz protestują przeciwko kaczyńszczyźnie wawelskiej. muszę się przyznać, że pierwszą moją myślą po usłyszeniu njusów było oburzenie. niestety jestem taką samą kanalią jak cała reszta. a później jedno zdanie mojej mamy wybiło mnie z rytmu: "tam jest tyle miejsca na wawelu, kogo mają tam chować, i co jak co, ale on był wielkim patriotą". i głupio się przyznać, ale kupiłam to. co prawda nie zabieram oficjalnie głosu w dyskusji, bo wolę w tym czasie na przykład wyjrzeć przez okno i spłoszyć gołębia, który już dziesiąty raz dzisiaj sra na mój parapet, albo zejść do sklepu po jogurt i kupić do tego otręby, bo już mi się skończyły. a nocleg w hotelach w krakowie dochodzi teraz o kilkutysięcy złotych za dobę. i bądź tu patriotą i żegnaj króla. ech, zjem sobie z tego wszystkiego malagę tiki taka i kasztanka. przynajmniej czekoladkom wawel oficjalnie powiem tak.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz