poranne rozmowy z rysią nakręcają mnie do życia na pełnym biegu. nie tam na trójce, ani czwórce. na całej fullowej piątce. i to jest fajne. bo ja jestem tchórz-racjonalista. najgorszy z gatunków zwierząt pospolitych. rysia jest niepospolicie drapieżna i dlatego zawsze przynosi mi upolowanego żubra, z którym niekiedy się bawię, częściej jednak porzucam, bo tchórze boją się żarła z niewiadomego źródła. i tak niedojedzona - trwam.
sram. z rysią u boku lewego. i dobrze. bo prawą stronę wolę mieć wolną. zawsze można skręcić. i
pjerdolnondź w drzewo.
dziś żarła nie przyniosę...zasoby się wyczerpały!
OdpowiedzUsuńimpressed;-)
OdpowiedzUsuńelo ;-)nie ma co impressed, to życie takie szare :-)
OdpowiedzUsuńjak szare - jak kolorowe
OdpowiedzUsuńtakie szaro-bure. zaraz pobuszuje na twoim blogu ;p
OdpowiedzUsuń