29.05.2010

tchórz zwyczajny

poranne rozmowy z rysią nakręcają mnie do życia na pełnym biegu. nie tam na trójce, ani czwórce. na całej fullowej piątce. i to jest fajne. bo ja jestem tchórz-racjonalista. najgorszy z gatunków zwierząt pospolitych. rysia jest niepospolicie drapieżna i dlatego zawsze przynosi mi upolowanego żubra, z którym niekiedy się bawię, częściej jednak porzucam, bo tchórze boją się żarła z niewiadomego źródła. i tak niedojedzona - trwam. sram. z rysią u boku lewego. i dobrze. bo prawą stronę wolę mieć wolną. zawsze można skręcić. i pjerdolnondź w drzewo.

5 komentarzy:

  1. dziś żarła nie przyniosę...zasoby się wyczerpały!

    OdpowiedzUsuń
  2. elo ;-)nie ma co impressed, to życie takie szare :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. jak szare - jak kolorowe

    OdpowiedzUsuń
  4. takie szaro-bure. zaraz pobuszuje na twoim blogu ;p

    OdpowiedzUsuń