wycieczka rowerowa u kashianki była prawdziwym orzeźwieniem na moje zastygłe mięśnie. do tego pstrąg z warzywami, przejażdżka navarą i idylla ożarowicka pełną parą. a wieczorem używki słowne z rysią, dwa pstryczki w nos, parę
kuref, chyba dwa
hóje i jak się nie mylę: całkiem mały dół. do tego
milijiony łedding shotów i jedna złota puenta: każda czeka na swój shot. shit. shot.
shit mother fucker fuck shit shot.
Ech Aguś, jaki shit? Miłość jest śliczna i jeśli ludzie sie dla niej żenią to jest nawet piękne. Każdy znajdzie swego, musi tylko umieć szukać :)
OdpowiedzUsuńtak. z akcentem na "nawet" ;p
OdpowiedzUsuńto Ty umiesz przeklinać? :P
OdpowiedzUsuńja? chyba mnie z kim pomyliłaś.
OdpowiedzUsuń