2.03.2011
to niepokoi
o dwunastej w południe słońce jest ostre i ciepłe. tnie płomieniami bladą po zimie twarz. i tak sobie znowu dużo myślę o tym życiu (o tamtym już dawno przestałam), które rozwija się jak włóczka, a kłębek staje się coraz mniejszy. dzisiaj bawiłam się z chudosławem. wełną koloru żółtego. powiewała na wietrze jak cienka linia życia, która nie potrafi ułożyć się w linii prostej. chudosław zadowolony popołudniową zabawą, łapał w pyszczek kawałki włóczki, owijał ją między czarnymi łapkami, po zwierzęcemu udawał, że cieszy go ta zabawa. a ja rozwijałam i zwijałam motek. jeszcze mogę pozwolić sobie na taki luksus. dzisiaj wiatr był bardzo srogi. rozdzierał powietrze szorstkim podmuchem. żółta włóczka tańczyła między drzewami, zupełnie przedmiotowo podchodząc do trwania. taka już wielka zaleta przedmiotów - trwają wiecznie nieświadome swojego trwania. a my: nie dość że krótkotrwali, to jeszcze temporalnie obsesyjni. toznaczy-ja. i może jeszcze paru innych, którym ta włóczka też czasami owija się wokół szyi i przypomina o smutnej samotności człowieka wobec upływającego czasu. to niepokoi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz