"Nie żywię nienawiści do pojęć odmiennych od moich:
nie mam tego w charakterze, aby mnie gniewało,
gdy spotkam się z różnicą w zdaniach, i abym nie mógł ścierpieć towarzystwa ludzi,
dlatego iż myślą i rozumują odmiennie niż ja.
Przeciwnie (jako iż rozmaitość jest najzwyczajniejszą z dróg,
jakie obrała przyroda, a bardziej jeszcze w duchach niż w ciałach,
ile że są substancji bardziej gibkiej i podatnej różnym postaciom),
raczej znajduję to bardziej osobliwym, gdy się trafi na zgodność w usposobieniach i zamiarach.
I nigdy nie było w świecie dwóch mniemań jednakie i,
tak samo jak dwóch włosków i dwóch ziarn;
najpowszechniejszą ich cnotą jest odmienność"
Michel de Montaigne, Próby, Księga druga. Do pani de Duras
(przełożył Tadeusz Żeleński−Boy)
często zarzucają mi, że nie umiem przyjąć krytyki. tak często, że zaczęłam to sobie sama zarzucać. a przecież nie o to chodzi, że nie lubię, kiedy ktoś się ze mną nie zgadza, bo przecież tylko tarcie wywołuje ruch. nic nie działa na mnie tak pobudzająco, jak interesująca wymiana odmiennych zdań. burzę się wtedy straszliwie. pieklę i rzucam na wszystkie strony. ale nic mnie tak nie ekscytuje jak żywa dyskusja na pograniczu wściekłości i obrazy. źrenice powiększają się trzykrotnie, ślina kapie na stół, a usta są tak gorące, że słowa uciekają jak poparzone. tego zawsze będę w życiu szukać. wysiłków myśli. poparzonej pasji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz