28.08.2011

bez tytułu. zachwycić się czegoś.

siedzę u neurologa i czytam zawał białoszewskiego. godzina za godziną wieczność robi się naprawdę mała. ludzie trajkoczą, jakby chcieli zagłuszyć swoje sypiące się kości, zgrzytające wnętrzności i ulatującego ducha, który, cyk, cyk, cyk unosi się i wali głową w sufit. kolejna ofiara systemu.

a zawał cudowny. zaczyna się tak: "Złapało mnie to w tunelu. Stoję, nie pomaga". i jeszcze mały fragment z serii sztuczne zęby:
"Jak dobrze, że mnie nie boli. A tu - pyk, pyk. [...] Nasłuchuję: ząbki".
chyba trzeba nie mieć czucia w sercu trzustce i wątrobie, żeby się nie zachwycić.
zachwyć się tego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz