pan klapek nigdy nie zapomina o rzeczach, o które się potyka, ani o ludziach, przez których się przewraca. fucking-jego-mać, że znowu nie potrafi utrzymać się na dnie, tylko wypływa na powierzchnię i dryfuje. leży, taki bezwładny i czeka, aż syrenka ariel, wyrzuci go na brzeg, żeby mógł nabić się na pierwszy lepszy wystający pal. ale syrenka ariel nie istnieje. ani dzisiaj, ani jutro. aniwogle. "to są brednie, wielkie brednie" pana klapka o wielkim niczym, które nachodzi go, kiedy nie śpi. wylatuje wtedy poza rozum do głowy i myśli, że taki stan można utrzymać. nie powinieneś winić pana klapka za to, że jest głupi. ale za to, że na własnie życzenie wciąż unosi się na wodzie. i nie potrafi opaść. z sił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz