30.06.2011

bez tytułu. głęboko się przygnębiam.

a bo to i tamto. a bo i mało tego i owego. a bo ciągle coś.

29.06.2011

bez tytułu. drapię się.

próbuję ogarnąć napór świata ze wszystkich stron świata. melisa jaśminowo-rumiankowa stara się mi w tym pomóc. po chwilach spokoju, nastały chwile naporu. płacę za to wysoką cenę. drapię się wszędzie i do kości. dobrze, że jest chłodno i mogę chodzić zakryta. te chwile napięcia uświadamiają mi, jak cudowny jest w życiu święty spokój i jak bajecznie, od czasu do czasu, go w ogóle nie mieć. od jutra być może nowa era. era rowera. no to hop. do łóżka. (późno już).

28.06.2011

pan klapek czyta zabójcę z miasta moreli

i myślami rusza w podróż dookoła świata, żeby napisać swoje własne reporterskie trele-morele stąd i owąd. ale to, co napisał szabłowski to nie są, rzecz jasna, trele-morele. trele-morele służą panu klapkowi aliteracyjnie, to znaczy z morelami się łączą, a właściwie nie łączą tylko dźwięczą. i chyba nie ma takiego słowa jak aliteracyjnie. ale jest aliteracja. i od tego to się wzięło. by nie mylić analogicznie do aspołeczny czy agresywny. chociaż nie można chyba przecież "analogicznie mylić do" i raczej chyba nie "agresywny" ale "apolityczny". pan klapek zachodzi w głowę, zamiast wyjść z tego chaosłowia z głową. a miało być o turcji. to znaczy nie o turcji, ale o pisaniu reportaży. właściwie: napisaniu tychże reportaży (ów?) z tytułu powyższego (tak). no więc pan klapek nie powie wam o czym jest zabójca z miasta moreli, bo wszędzie przeczytacie, że o turcji. nie przytoczy wam nawet ciekawego fragmentu, bo właśnie pożyczył, żeby poczytali sobie inni. powie wam tylko słowami orhana pamuka: "kiedy nie marzysz, czas stoi w miejscu". a w tej książce czas płynie na przestrzał.

23.06.2011

pan klapek patrzy na zdjęcia

i pogłębia swoją nieufność wobec fotografii. "to sztuka dla ubogich", myśli. dziś każdy jest fotografem. jeśli nie jest fotografką. a jednak pan klapek lubi oglądać zdjęcia. chodzi przecież na wystawy. zwiedza je jednak równie szybko, jak szybko o nich zapomina.

22.06.2011

pan klapek i klapka

tak się złożyło, że pan klapek znalazł swoją klapkę. klapka jest mała, szara, z zewnątrz nijaka. ale skrywa w sobie wielkie tajemnice otwarcia. pan klapek boi się, że pęknie. dlatego jeszcze jej nie otwiera. wie, że przyjdzie taki dzień, że będzie musiał "wziąć na siebie otwarcie tych drzwi". póki co, siedzi na schodach i parzy jak kurz tańczy w szczelinach. całe pokłady szarego puchu. i coś w nim pęka. "skrzep ciszy". to klapka domaga się otwarcia...

20.06.2011

wojna nie ma w sobie nic z kobiety

ładne, prawda? ostatnio urzekają mnie niektóre tytuły. jak na przykład ten w tytule, albo ten: kobieta, która pragnęła mężczyzny. to pierwsze to książka. to drugie to film. polecam obydwa. pomimo, że książki jeszcze nie czytałam. biorę w ciemno.

19.06.2011

pan klapek rozważa dosłowności biologiczne

patrzy na mały palec u swojej dużej stopy i zastanawia się, dlaczego jest taki przerośnięty, że bardziej przypomina hubbę bubbę na drzewie niż little toe na foot. dosłowności biologiczne traktuje pan klapek bardzo poważnie, zawsze bowiem uważał, że choroba to tylko inna nazwa sztuki ciała. co prawda, przerośnięte małe palce u stóp nie są jeszcze zjawiskiem chorobowym, ale wywołują w panu klapku krwiste chichoty. okropności biologiczne dotykają pana klapka z daleka. mają coś z odwrotności wcielenia. pan klapek nie ma ciała, ale chciałby być w-ciele. jego wcielenie jest odwrotnością jego potrzeb. chciałby, a nie ma. z drugiej strony, jest pan klapek ciągłym poszukiwaniem sensu ciała, które ciągle ten sens traci. pan klapek jest przyzwyczajony do swoich nieproporcjonalnych wymiarów. nie jest przecież człowiekiem, nie jest nawet ssakiem. narzuca się ludziom, nieustannie stwarza się w aktach upadłej konstrukcji. w tej chwili pan klapek potrzebuje mocnego oparcia. solidnej konstrukcji. łokcia anioła. męczy się męczy. będąc sam siebie niepotraf, szuka uczucia. wie, że "ważne są uczucia z teraz", "delikatne teraźniejszości", które znikają, gdy tylko się odwróci, przewróci. na drugi bok. lub na ulicy. stara się oddychać [o tak] ale przecież papier nie umie oddychać. poddaje się zatem oddechom na wietrze. i oburza się, że ktoś podaje do wiadomości publicznej jego przerośnięte palce u stóp.

17.06.2011

wróbel nie na dachu

ale na głowie. moje zamiłowanie do ptaków dzisiaj się zmaterializowało. na szczęście przy małej ilości światków naocznych. ornitolog ze mnie żaden, ale wróbla poznać umim. szkoda, że wróbel nie odróżnił gniazda od głowy.   a może powinnam przemyśleć i udać się do fryzjera. zanim po raz kolejny wróblowi się pomyli.

16.06.2011

żal

jeśli miałabym do czegoś porównać smutek i żal, to byłoby to marmur. ciężkie marmurowe ręce, opadające na ziemię. ciężkie marmurowe nogi, zmuszane do kolejnego korku. ciężka marmurowa głowa, słaniająca się na ramiona. i jedna mała łza, drążąca skałę. i mogę tak siedzieć i patrzeć się w ścianę przez dobrych parę godzin. ale marmurowe ciało wcale nie jest wzniosłe. stoi czy leży. jest mu przykro. i żal. ale pamięta, że "success comes after a thousand failures". tylko prawdziwa bliskość i zrozumienie płynie taką radą. dlatego głowa jeszcze nie opadła. ręce nie połamały, a nogi idą naprzód. są wierne.

13.06.2011

pan klapek nie wie, co ma powiedzieć

więc tylko uśmiecha się i układa w głowie scenariusze ze zdaniami podrzędnie złożonymi. pan klapek czuje, że ta bajka może być skomplikowana. pan klapek. czuje.

12.06.2011

pan klapek kupił dwa serduszka

czerwone. wiszą na rzemyczku. kruche, bo z porcelany. jeszcze nie rozbite. pan klapek zastanawia się, ile jeszcze powiszą. takie ładne. całe.

11.06.2011

pan klapek i pentagon

pan klapek układa w głowie listę pięciu rzeczy, które chciałby zrealizować w tym lub przyszłym roku. inspiracja przyszła z zachodu. konkretnie z kraju rowerami płynącym. a pan klapek jako znany wszystkim piewca zachodu postanowił, że inspiracja ta jest naprawdę godna uwagi, więc w tejże chwili rozważa. ją. lista jest oczywiście ściśle tajna. nikt nie może wiedzieć, co na niej jest i broń cię paniu boziu i paniu kaziu, żeby ktokolwiek został do tej tajemnicy dopuszczony. jak na razie lista ma dwa niepewne punkty. i jeden pewny. ten może się już wkrótce doczekać realizacji, co podnosi dziś poziom pana klapka. oj tak. pentagon byłby dziś z niego dumny. pentanol jeszcze bardziej. wszak po alkoholu lepiej się myśli. nawet klapkom.

czego człowiek boi się najbardziej

śmierci
miłości
i tego, że być może nie ma racji.

9.06.2011

blokada

czekam
aż puści