to żydowskie święto. dzień pojednania. celebrowane dziesiątego dnia tisziri, czyli w początkach października. śpiewa się w tedy takie pieśni jak ta: [tu]. ja o tym rzecz jasna nic nie wiem. dowiedziałam się i zapaliłam. od głowy mądrej. bo zdarzają się komunie dusz. codzienne. mistycznie zwyczajne. rzadkie. powiem więcej
znikome.
31.01.2012
30.01.2012
pan klapek a wir myśli
czy uderzenie w plecy utrwali czy ułamie kręgosłup?
- zastanawia się, patrząc jak szare chmury przysłaniają gruzem dzień
czy pocałunek w usta ułatwi czy utrudni rozstanie?
- zastanawia się, plącząc oczy drutem kolczastych róż
czy powroty na ruiny zbudują czy zburzą wspomnienie?
- zastanawia się, przesypując kamyczki z miękko brukowanych płuc
a później
składa ręce tak, by jak najwięcej zaczerpnąć z wiru myśli
ręce ma niecierpliwe drżące stara się z powietrza objąć
dłonie przyjaciela ze wzruszenia
umiera
- zastanawia się, patrząc jak szare chmury przysłaniają gruzem dzień
czy pocałunek w usta ułatwi czy utrudni rozstanie?
- zastanawia się, plącząc oczy drutem kolczastych róż
czy powroty na ruiny zbudują czy zburzą wspomnienie?
- zastanawia się, przesypując kamyczki z miękko brukowanych płuc
a później
składa ręce tak, by jak najwięcej zaczerpnąć z wiru myśli
ręce ma niecierpliwe drżące stara się z powietrza objąć
dłonie przyjaciela ze wzruszenia
umiera
29.01.2012
friends are electric
jak cię yebnom to inoroz
drugi
trzeci
czwarty
nie
wstaniesz a włosy ci kołkiem w sercu staną
drugi
trzeci
czwarty
nie
wstaniesz a włosy ci kołkiem w sercu staną
pocomi
blog.
potomi bolg żebysię wydalić. wywysłowić. wywywyrzucić.
każdy ma w głowie inne powinno. moje powinno jest różne od twojego powinno. myśląc, że powinien
myśląc, że powinna
zachować się inaczej, odnosimy się do zbyt wąskiego pola kukurydzy. słońce nas oślepia.
według mojego powinno, nie powinien zachować się w taki byle jaki sraki sposób. wydalania informacji.
według jego powinno, powinien zachować się w taki byle jaki sraki sposób wydalania informacji na jaki go stać. na jaki go chcieć. bok-
-każdy ma takie powinno na jakie sobie za-
-zasłużył.
ith
urts
potomi bolg żebysię wydalić. wywysłowić. wywywyrzucić.
każdy ma w głowie inne powinno. moje powinno jest różne od twojego powinno. myśląc, że powinien
myśląc, że powinna
zachować się inaczej, odnosimy się do zbyt wąskiego pola kukurydzy. słońce nas oślepia.
według mojego powinno, nie powinien zachować się w taki byle jaki sraki sposób. wydalania informacji.
według jego powinno, powinien zachować się w taki byle jaki sraki sposób wydalania informacji na jaki go stać. na jaki go chcieć. bok-
-każdy ma takie powinno na jakie sobie za-
-zasłużył.
ith
urts
28.01.2012
napisane II. hamburg
jestem w hamburgu. wracam do domu. zielenie i szarości za oknem pod wpływem dużej prędkości zamieniają się w lniane płótno, delikatnie tkane ziemistymi odcieniami. można zmarłemu przykryć twarz.
jestem w hamburgu, w pociągu. wracam do domu. ale tak naprawdę nie wiem gdzie jestem. stoję w miejscu, a świat za oknem ze zmęczenie nie potrafi złapać tchu. "muszę pisać". dużo. za dużo by w myślach pomieścić. myśli pękają. słowo ucieka. ceruję i związuję nadprute myśli, ale to nie pomaga. nie działa. dzieje się. samo.
wczoraj mi usta przypomniały, że nie służą tylko do konsumpcji i dyskusji, ale także patrzenia na świat. spierzchły się. wysuszyły. myśli nie pomieściły bolesnych analiz. rozlały się na wargach wirusem. parszywym.
i ja nie wiem dlaczego to się dzieje. o wiele za wiele. i o ile za bardzo. "śpiewam ze złości". a śpiewać nie umiem. fałszem się nuty różowieją. wpadają w szafirowe oczodoły tru. pa.
jestem w hamburgu, w pociągu, wracam do domu. walczę z myślami wirusem i brakiem równowagi. rosnę i zwiększam powagę wieczoru. tęcza się za mną zamknęła.
jestem w hamburgu, w pociągu. wracam do domu. ale tak naprawdę nie wiem gdzie jestem. stoję w miejscu, a świat za oknem ze zmęczenie nie potrafi złapać tchu. "muszę pisać". dużo. za dużo by w myślach pomieścić. myśli pękają. słowo ucieka. ceruję i związuję nadprute myśli, ale to nie pomaga. nie działa. dzieje się. samo.
wczoraj mi usta przypomniały, że nie służą tylko do konsumpcji i dyskusji, ale także patrzenia na świat. spierzchły się. wysuszyły. myśli nie pomieściły bolesnych analiz. rozlały się na wargach wirusem. parszywym.
i ja nie wiem dlaczego to się dzieje. o wiele za wiele. i o ile za bardzo. "śpiewam ze złości". a śpiewać nie umiem. fałszem się nuty różowieją. wpadają w szafirowe oczodoły tru. pa.
jestem w hamburgu, w pociągu, wracam do domu. walczę z myślami wirusem i brakiem równowagi. rosnę i zwiększam powagę wieczoru. tęcza się za mną zamknęła.
napisane I. kości zostały rzucone
moje. chyba. ale ja nie wiem. leżą i wiatr je rozrzuca. na polach. po polach.
kości pamiętają. duże białe kości przechowują dużo czułości. poczekam aż czas je wysuszy. czułość sama odpryśnie. liczę na to. choć rachunek jest małego prawdopodobieństwa.
kości pamiętają. duże białe kości przechowują dużo czułości. poczekam aż czas je wysuszy. czułość sama odpryśnie. liczę na to. choć rachunek jest małego prawdopodobieństwa.
21.01.2012
20.01.2012
bez tytułu. balkon
kartka z barcelony przyszła. nie nie taka. ale też ciutat vella. najstarsza dzielnica barcelony. widzisz ten balkon na ostatnim piętrze. tam siedzę i jem śniadanie. jestem zwrócona do ciebie profilem,
"jak ktoś kto dużo widział
lecz wybrał niepatrzenie"*.
*Per Olov Enquist, Opowieść o Blanche i Marie
19.01.2012
bez tytułu. "i stały się maliny narzędziem pieszczoty"
wzrokiem się ludzie łaskoczą. przechodzą obok siebie i tu ich zaswędzi, a to tam ich załaskocze. otulają wzrokiem jak szalem z malinowej wełny. takie spojrzenia są rzadkie. i delikatne. szybko się mechacą. trzeba uważać, żeby niezadługo nosić. nie zahaczyć. nie rozpruć. niestety szale malinowe płowieją. gorzknieją. puszczają oczka, zamiast przeszywać wzrokiem. i nic dobrego z nich nie zostaje. nawet wspomnienie szybko się ulatnia. bo ludzie nie dbają nie doceniają biorą i nie dają. patrzą i nie widzą. myślą planują teraźniejszość im umyka. wciąż albo krok w tyle, albo już dwa w przodzie. a przecież tak ladnie jest połaskotać się wzrokiem. dotknąć spojrzeniem. nje gwałtownie. nje voyeurystycznie. koncertowo jazzowo o tak: [właśnie tak]
18.01.2012
przetergi
ulubione słowo ja któremu grunt się pod nogami pali. a zatem, bo jakże nie zatem, ja szuka nowego gruntu. szczeka i szuka, nie znaczy. i ja nie wie ile to potrwa takie oględziny. ględzi i ględzi. nie robi. łapa go swędzi. czas mija wiosna śniegi roztapia. grunt się robi coraz bardziej grząski. ja upada. nie osadza się. a przecież można by tak. na-przykład w biskupinie. zasadzić fasole i groch, zbierać i łuskać, pleść warkocze i merdać ogonem z zachwytu. póki co jednak - ach zawsze to spooky póki - trzeba czasu żeby się osadzić. trochę połowić trochę wykarczować. zebrać zasadzić. sprzedać zbankrutować. ale ja nie narzeka. siedzi i szczeka. czeka.
17.01.2012
azyl nadziei
"ludzie uwrażliwieni na los zwierząt, są w ogóle w życiu uwrażliwieni, są wrażliwi na wszystko"
*
http://www.tvp.pl/opole/reportaz/niecodzienni-nietypowi-niezwykli/wideo/odc-10-azyl-nadziei/5554250
*
zbieram
y
się.
*
więcej później.
*
http://www.tvp.pl/opole/reportaz/niecodzienni-nietypowi-niezwykli/wideo/odc-10-azyl-nadziei/5554250
*
zbieram
y
się.
*
więcej później.
16.01.2012
bez tytułu. ze słów sobie tytuł złów.
piegowate ja narzeka na kropki w nosie. wyciska maluje przechodzą przenoszą się w inne miejsce. karłowate ja próbuje dosięgnąć czołem parapetu, staje na piętach, kołysze się upada. nienormalne ja zasranawia się co dzień o tej samej porze, aż szczypie aż szkoda, że takie nienormalne. kał-kalne. karłowate piegowate i zasrane ja postanawia podzielić się ze-ze światem so-so im og-og romnym palcem ustu-ustu p. wyciąga palec. macha pachą. wsadza palec do ust. dop-ust dop-ust.
boży.
spust.
boży.
spust.
15.01.2012
bez tytułu. proszę sobie wyobrazić tytuł.
otwieram książkę i szukam słowa od którego mogę zacząć. i tak się zaczyna. i bez tego się nie da. kiedyś stosy kartek w teczkach, które teraz już nawet nie wiem gdzie są. tyle warte dla mnie było zeszłe pisanie. dziś jest podobnie. napisane zapisane nie wracam. ale dzisiejsze nie wracam ma przynajmniej swoje miejsce, do którego wiem gdzie nie wrócić. mam. najgorzej jest w nocy, kiedy ciśnie wiertłem myśl jedna z drugą, a doopska się podnieść nie chce, żeby u-wiecznić. staram się przekonać doopsko, żeby chciało wstać, ale ono zawsze ma swoje zdanie. różne od mojego. goowniane. i nic z tym zrobić nie mogę. zasypiam zapominam. taki ze mnie pisarz marną gębą i ospałym doopskiem.
poza tym wciąż i nadal ajm:
poza tym wciąż i nadal ajm:
odloty
w domu w którym mieszka ściany są oklejone biletami pkp. żółto-czarne ściany gotowe do opuszczenia. on przy oknie liczy na siebie.
raz
dwa
trzy
szukasz się z ty.
ty nie ma.
w domu w którym mieszka nie ma ścian. powietrze gotowe do wypuszczenia nie odstępuje jej na gram. ona przy drzwiach liczy na siebie.
raz
dwa
trzy
odwraca się szuka się z ja
w domu w którym jest ja pieką się jabłka w orientalnych przyprawach. bilety kupione w obie strony.
niedlaniej i niedlaniego.
niedlaniej i niedlaniego.
12.01.2012
dło
nie.
krótki wskazujący palec mojej dłoni nie dał mi spać. przyszła myśl: dłonie - wizytówka kobiety. spojrzałam na swoje. poszarpane naderwane. nieładne. po obrysowaniu przypominają kubistyczną bryłę. kant na kancie. nie ma owali. symetrii. blasku. dłonie są szare. piszczą jak mysz. ale nie można ich schować, bo są stale potrzebne. do licha. po co komu te dłonie. na pianinie nie grają. tylko w nosie dłubią. o kartki się przecinają. wciąż niekompletne. bolą i jęczą mi w nocy, że spać nie mogę. a co ja mogę. paznokcie połamane, zakrzywione, sterczące, jak nieudolny linoskoczek odchylone - to tu to tam. gotowe by skoczyć. tymdłoniom
to ja nie
zaufam.
bo comu to ufać. w słonej wodzie zamoczyć. rozpuścić. iść
spać
spać
11.01.2012
10.01.2012
bez tytułu. uciec, albo chociaż nie podchodzić zbyt blisko.
jakimi słowami wyrazić czułość. w ilu głoskach je zaszyć. w ilu czasownikach zamknąć. czy pisać rękami. czy oddechem na szybie malować westchnienia. czy szeptać do siebie kochanie. czy kochać się szeptem, żeby nie zbudzić rozstania. ja wie co to czułość. czułość to wielkie oczy anioła na obrazach romy ligockiej. czułość to kropka w miejscu, gdzie miało być pytanie. czułość to wielki opatrunek, który ja uciska sznurkiem, żeby zatamować pożegnanie. czułość to biel i wszystkie zagłuszone kolory.ja lekko przygarbione strzepuje czułość z ramion. czułość wkłada do słoja. podlewa. czułość nie kiełkuje.
czułość, 1981
bez tytułu. rzucone.
ja się rozszczepia. oddziela mięso od kości. miały być gwiazdy, miało być niebo. została ziemia i kopiec pełen kości. kości nie należą do ja. stanowią tylko kawałek pamięci, która z pajęczyny przeistoczyła się w kruchy szkielet. tracąc zdolność tkania grubych sieci, ja przestało budować świat. zadowala się twardą organiczną konstrukcją, w której może się schować. "proszę mnie zabrać do siebie", mówi ja do kości, "oprócz siebie, nie mam już nikogo innego".
8.01.2012
uczę się słowa "egzystencja"
ludzie dorzucają się do wielkiej orkiestry i soczyście o tym na portalach informują. prezentacja własnej próżności czy autentyczny altruizm-performance? ten ostatni różni się od zwyczajnego tym, że wymaga rekwizytów i publiczności. coraz szerszej. takie mamy czasy: czego nie wystawisz, tego nie zobaczą. czego nie zobaczą, tego nie ma. czego nie ma, na tego bęc.
bridge of light
jest nadzieja w tym świetle.
to nie jest tak, że w każdym świetle jest nadzieja. w muzyce jest. i w naturze. w kaczkach, atakujących z impetem spadające jak deszcz suchary. w psach, przegryzających z radością ogromne salami z orzechami, które w lodówce od dawna nie znalazło właściciela. w kotach, zawsze uśmiechniętych. przejmująco wdzięcznych.
piszę o naturze, bo o muzyce nie potrafię. chciałabym wyrzeźbić sentencje potężnie mosiężne, ale z każdą próbą palce łamią się jak zapałki, a myśli nieudolnie zahaczając o dźwięki, plączą się. z takiej plątaniny już później nic interesującego się nie wydzierga. być może jeśli zobaczę w tych nutach mojego chudego, pędzącego z ogonem radośnie zawiniętym, to zbliżę się o.o.drobinę? a być może należy w końcu przestać się intelektualnie wysilać, posadzić duupzko i pozłuuchać. i przestać widzieć słowa w dźwiękach. zacząć dźwięki słuchać.
to nie jest tak, że w każdym świetle jest nadzieja. w muzyce jest. i w naturze. w kaczkach, atakujących z impetem spadające jak deszcz suchary. w psach, przegryzających z radością ogromne salami z orzechami, które w lodówce od dawna nie znalazło właściciela. w kotach, zawsze uśmiechniętych. przejmująco wdzięcznych.
piszę o naturze, bo o muzyce nie potrafię. chciałabym wyrzeźbić sentencje potężnie mosiężne, ale z każdą próbą palce łamią się jak zapałki, a myśli nieudolnie zahaczając o dźwięki, plączą się. z takiej plątaniny już później nic interesującego się nie wydzierga. być może jeśli zobaczę w tych nutach mojego chudego, pędzącego z ogonem radośnie zawiniętym, to zbliżę się o.o.drobinę? a być może należy w końcu przestać się intelektualnie wysilać, posadzić duupzko i pozłuuchać. i przestać widzieć słowa w dźwiękach. zacząć dźwięki słuchać.
7.01.2012
okno
jest takie okno w gliwicach, za którym dzieją się prawdziwe cuda. a ty siedzisz i patrzysz, jak lekko i pysznie te cuda przed oczami przelatują. pierwszy cud nazywa się spokój. okno otwiera się na ciepłą błogość. czas stoi w miejscu, tylko pojawiające się nagle płaty śniegu, wprawiają go w ruch. drugi cud nazywa się melancholia. okno roztacza przed tobą tajemniczą nostalgię za czymś, czego nie potrafisz nazwać. ale wiesz, że tam jest, bo hipnotyzuje się potężnie, mosiężnie zatrzymując wzrok i uwagę. trzeci cud nazywa się piękno. widok niczym z zimowych pejzaży bruegela, zaprasza cię do rozważań nad sztuką życia i szczęścia.
jest takie okno w gliwicach, które zachwyca.
są takie rozmowy, które wprawiają ten zachwyt w ruch.
jest takie okno w gliwicach, które zachwyca.
są takie rozmowy, które wprawiają ten zachwyt w ruch.
prawdziwa miłość / au voleur
ciekawa twarz guillaume'a depardieu i nieciekawa akcja całego filmu. nużący, schematyczny, jałowy.
ale
bytom piękny, kino na krzesełkach interesujące, rozmowy kobiet inspirujące.
ale
bytom piękny, kino na krzesełkach interesujące, rozmowy kobiet inspirujące.
6.01.2012
bez tytułu. z rana.
poranny dylemat: zmyć czy zostawić kurkumę na palcach. taki żółty. cieszy.
pogoda: jesienna. a też cieszy.
tynia: też cieszy. się.
ja: z tynią ;-)
pogoda: jesienna. a też cieszy.
tynia: też cieszy. się.
ja: z tynią ;-)
5.01.2012
bez tytułu. smaki.
obiad: spaghetti z pełnoziarnistego makaronu ze świeżymi pomidorami i świeżą bazylią
deser: jogurt grecki z mango i orzechami, doprawiony miodem i cynamonem
myśl: żeby tynia coś dzisiaj ukulała
jutro: wolne
harmonia: wysoko
życie: leci
ja: za życiem :-)
deser: jogurt grecki z mango i orzechami, doprawiony miodem i cynamonem
myśl: żeby tynia coś dzisiaj ukulała
jutro: wolne
harmonia: wysoko
życie: leci
ja: za życiem :-)
4.01.2012
więcej sza sza sza szału
kolacja: serek z oliwkami i pieprzem cayenne
kominek wodny: naturalny olejek geraniowy
w komórce: kiełki fasolki mung (robią się)
kąpiel: naturalny olejek lawendowy (w wodzie), saszetki szałwii (na oczach)
przekąska: chrupiąca pszenica z melasą i migdałami
poziom harmonii: wysoki
radość: all around
jednym słowem...
;)
kominek wodny: naturalny olejek geraniowy
w komórce: kiełki fasolki mung (robią się)
kąpiel: naturalny olejek lawendowy (w wodzie), saszetki szałwii (na oczach)
przekąska: chrupiąca pszenica z melasą i migdałami
poziom harmonii: wysoki
radość: all around
jednym słowem...
;)
dieta niełączenia
się z
osobami wiecznie niezadowolonymi, zdołowanymi, krytykującymi i złośliwymiponadto
białek z węglowodanami
oraz
się z harmonią
dzisiaj jadę po olejki eteryczne i płatki lawendy.
potem jak zwykle chudy i słoninka
dla sikorek
mamy już dwa karmniki, ja karmię ptaki, a one
karmią mnie pozytywną energią
i am a good woman :-)
2.01.2012
bez tytułu. zasłyszane.
przychodzi młody chłopak do antykwariatu i pyta sprzedawcę:
- jest opracowanie kordiana?
sprzedawca patrzy na niego wzrokiem pełnym pogardy, zawiesza głos i rzuca niedbale:
- nie. jest kordian.
po czym dodaje, odchrząkując:
-... z opracowaniem.
- jest opracowanie kordiana?
sprzedawca patrzy na niego wzrokiem pełnym pogardy, zawiesza głos i rzuca niedbale:
- nie. jest kordian.
po czym dodaje, odchrząkując:
-... z opracowaniem.
1.01.2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)