29.02.2012

bez tytułu.

ja się bierze za siebie. yerbę pije i walczy z wysypką. ja nie wie co go tak to wysypuje. ale znów się drapie. znów traci gładkość rysów. pach. pazurem po szyi. ciach. szponem po czole. tu rysa. tam krecha. totuto tam linia podwójnie ciągła. ale nic to. bo i co ma być. skoro jest jak jest. tylko ten kubek z biedronki za dwa coś tam jakiś taki ładny nowy. wodę w nim widać. bo ze szkła. taki wiesz. kubek ze szkła. przeźroczysty. widać co wlewasz. widać jak ubywa. i place widać. toznaczy odciski palców. ślady ciężkiej pracy i lekkiej weny. na wysokim balkonie ja ma lat tysiąc. żyje. z odcisków palców i gwoździ do trumny, które codziennie sam.o so.bie myślą przybija. odbija. przybija odbija. mu.a nie się.
w lustrze.

zastanawiam się czy jeśli ja się

do grzechu przyznam, grzech będzie mniejszy? no tynia zaraz mje skrobnie pazurem po brzuchu i krzyknie: N I E. no dobrze, tyni pytać nie będziemy. ale to ja się przyznam przed sobą samą się ja przyznam bo. sama wyśniłam ten smak. trochę z dzieciństwa, trochę już nie i postanowiłam go pochłonąć. a zatem całą operację. sama zaplanowałam poszedłam i kupiłam. zagotowałam i wlałam. i piję. i jestem w nje.bje.kur.dje.ja.kje.do.bre.
a teraz ad rem:
kawa z mleczkiem kandyzowanym. tfu. skondensowanym.
niby nic.
aje.dnak.

trochę ciepła na szyi

i od razu weselej.
ten tydzień nadal sponsorują literki h u n t, ale następne już mam nadzieję będą f l a t. ale nje flat ass albo flat cyc - no mówię że nje - tylko bardziej internaszonal musisz sobje pogrzebać. grzeb. pogrzebaczem grzeb.
yeb yeb sobie grzeb eb eb
idę bomi świe ci

28.02.2012

sposnoring

bez pomysłu. bez artyzmu.
choć
końcowa scena naprawdę bardzo dobra.
co jednak nie wróży za dobrze. a nawet więcej. wróży źle.

27.02.2012

sło sło sło sło - dkie mieszkanie

z marzeń
wpada wprost w gorzką rzeczywistość. ja nie wiem co z tego będzie jeśli cokolwiek będzie.oj ile będzie. ale się zapatrzyłam. finansowo wysiadam na pierwszy przystanku. ale ostatniego słowa jeszcze nikt nie powiedział. muzyka gra. jeśli fak.tycznie to jest to co ma być. na tę chwilę, którą sobie wymyśliłam i całkowicie zmieniłam, to słyszę odgłosy wiosny straussem mi pod powieki wpadające. ale się waham, bo jakże bym się wahać nie miała, skoro mi wróble trują, że to strata. że to pomył.ka. żetożeta m to.żetonami żetomną. przytomna nie jestem. ale kicha z tym. ktonieryzyk uje. tendu. reń.
i to nie przypadek, że mitera z G-dur wojskowa gr
a

26.02.2012

szantowo

się weekend skończył. jestem zmęczona. ale bardzo zadowolona.
dwa miasta w dwa dni.
jeśli kiedyś wrócę do tych słów, mam nadzieję, że będę pamiętać pikantne obwarzanki w zimnym słońcu. jeśli nie, to znaczy, że zupełnie o nich zapomniałam.

25.02.2012

bez tytułu


opole.
miasto tysiąca kościołów.
i jednej fundacji.
*
sobota.
szósty dzień tygodnia
i pierwszy ważny w tym roku.
*
szczęście.
rzeczownik rodzaju nijakiego.
i konkretny uścisk za dłoń. za serce.
*
szczęście domaga się krótkich zdań.
*
http://www.azylnadziei.pl/page15.html
*






20.02.2012

kto nie ryzykuje ten debil

oh, macieju. jakie wielkie jeju. dawno już nie było takiego zrywu. porywu we wszystkie wszerz i we wzdłuż strony. jeśli to się uda, jeśli to się powiedzie, to wieczność w końcu przestanie być pusta, a wleje się w nią obłęd kochany. w szkarłat przybrany.
*
igi pchnął w dobrą stronę. ty wiesz. co ja ci będę laurki pisać. tu front się zaczyna. walka będzie się toczyć. wygrana mjeczek a. innego pola chwały nie będzie.
*
co teraz robię? piję melisę zebraną z własnego poletka. z pomarańczą zasuszoną we własnym słoiku. zagotowaną zawrzaną. emocje ma uśpić. niech się śnią polowania. na wiatr. na marze. nie. tak. w domu bezpiecz. nie. ale. czas wyjść za. próg.
*
(stuk-puk)

19.02.2012

bez tytułu.

"my koty łatwo się zakochujemy" - wyszeptał jej do ucha.
"ale bardziej cenimy sobie wolność" - powiedział, zamykając za sobą drzwi.
*
albo tak:

(by dennis wojda)
*
albo tak:

walce kawiarniane

pomieszczenie jest małe, ciasne. oddzielone od reszty brązową woalką i cienkimi sznurkami, wplątującymi się we włosy. na ścianach kwieciste wzory. złote. ciemnoczerwone. napierające mocą kolorów ognistej ziemi. na środku mały stoliczek, otoczony okrągłymi poduszkami, zapraszającymi do odpoczynku. za chwilę pojawią się na nim czarne, żeliwne imbryki, herbaty zielone czerwone niebieskie i tłuste smażone banany, oświetlające wnętrze, które ciasnotą przypomina małą norę wydrążoną w drzewie, słonecznym blaskiem dalekich tropików. nora chroni nas przed wpływem czynników zewnętrznych. daje schronienie przed wszystkim, prócz siebie. skulone we wzorach, schowane w brązach, wirując, walczymy z myślą własną. gorącą. tańczącą. pijaną.


ja jest na wojnie

biją ją.je. ze wszystkich stron.
strona pierwsza jest zawodowa. uderzają w kompetencje. podważają umiejętności. chcą się skarżyć. wykrzykują swoje żale. i to bardzo boli ja, które skórę ma przewrażliwioną na siebie i innych. i żadne nawilżacze nie pomagają usunąć szorstkości wywołanej przez zewnętrzne bodźce. ja się kaleczy o własną skórę. nie potrafi znieczulić się na.
*
strona druga to emocje. empatyczne dziurki w nosie ja przestają wdychać powietrze. ja się dusi, kiedy widzi, jak tynia tonie w kałuży wyobrażeń, żalu i chwilowo straconych nadziei. ja usiłuje pomóc. dosiada wielbłąda i pędzi na grzbiecie co tchu. ma nadzieję, że nie zapadnie się w miękki piasek.
*
strona trzecie to wszystko inne schowane w worku na śmieci. po tej stronie ja traci złudzenia. analizuje przeszłe wątki, łapie się za kostki i ruchem wahadłowym, obijając się o ścianę, wystukuje swoje niezrozumienie i puszcza je w świat. świat słucha ale nie odpowiada. bo czy komuś kiedyś świat odpowiedział. ja przygniecione brwią świata, wie, że nie. im bardziej się miota, im bardziej się szarpie, tym go mocniej przyciska. tym go ciemniej własnym cieniem zasłania.
*
"najpiękniej bowiem jest, kiedy
piękna nie czuje się zgoła
i tylko jest się, po prostu
tak, jak jest wszystko dookoła"
(l.staff, czucie niewinne)

17.02.2012

answer me, my love

inspiracja mu-zyką była jedną z większych. największych w moim życiu.
jak dotąd.
i za to chyba cenimy ludzi najbardziej. nie tylko za to kim są, ale przede wszystkim za to, ile dobrego wnoszą do naszego życia. jarrett to dobro niekwestionowane. wniesione do mojego życia przyjaźnią, która zatrzymała się w powietrzu, jak palce keitha jarretta, zawieszone nad nutą jedną lub dwiema, gotowe by poruszyć się za chwilę. bądź chwil dwie.
przyjaźnie się nie zatrzymują? ależ oczywiście, że się zatrzymują. tylko wtedy możesz poznać, że naprawdę się.cię poruszały.
"na wszystkich
moich wieżach snach
na słowach
na milczeniu
powiewają białe flagi"
poeta pisał
gdy
kapitulował
ale muzyka nigdy nie wyda cię tak, jak mogą wydać cię
słowa.

jak dosie bie

ludzi przekonać. zastanawia się. ja. bo je dzisiaj obito. oj bi to je dzi sia j. aj bi to piorun strzelił. jak mo cno je bi to.
*
doko
go się zwrócić. ja nie wie. przed sobą udaje, że przetrwa. a chciałoby się inaczej. muu
zyka je ratuje. je słucha. do ucha korowodem płynie [tu] a-jaj. a ja war ju-je.
*
shit.to.bo.
li.

13.02.2012

ja się nie przyznaje.

ja się nie przyznaje. stoi uparte. gapi się.
ja się nie przyznaje do milki orzechowej. całej. zjedzonej.
ja się  nie przyznaje do myśli uporczywych. przeszłych. czosnkiem poganianych. wciąż wracanych. i wywracanych.
ja się nie przyznaje do nadziei rozbudzonych. wie że zwiodą zawiodą kłodą w oku staną.
ja się nie przyznaje do ckliwych opowieści pisanych piórkiem na wietrze.
ja się nie przyznaje do wielkich potrzeb. poprzestaje na małych. staje na palcach i ogląda z góry. wielkie potrzeby są małe z lotu ptaka.
ja się nie przyznaje do stanu samotnego. urodzone w stanie wojenny zawsze stoi na wysokości. nigdy nie skacze.
ja się nie przyznaje, że tęskni. tę skrzętnie tajemnicę chowa. uchowaj boshe od wyjawienia.
ja się nie przyznaje, że ładnie mu.je. w tym co teraz ma na głowie rękach nogach.
ja się nie przyznaje. stoi. małe. zgarbione. lustro go.je pomniejsza.

12.02.2012

tego mi trzeba

trochę tak dzisiaj było, jak tutaj:
vermeer, the music lesson
tylko głośniej. ciemniej. ja ma nadzieję, że ta lekcja muzyki nie będzie przerwana. póki co. niech będzie rwana szarpana do dna. ale niech trwa. wzrok nieco spotężniał, słuch niewiemczy zmężniał, ciało coraz szybciej przebiera palcami, tłucze i dudni ożywiona krew.
obudzone ja upada na kolana i krzyczy: "Aaa". "Muu".zyka w tle. "Grr".aaa.

bez tytułu. rozwijam nadzieje.

ach, a więc to się nazywa świeży powiew.
jak dobrze.
niech trwa. boshe daj sheby trwał.

11.02.2012

bez tytułu. green street hoolinags.

mówisz, że miejsce frodo bagginsa nie jest w fight clubie, tylko w otchłaniach ognistej góry orodruiny i po obejrzeniu green street hoolinags podpisujesz się pod tym obiema nerkami, a jednak historia cię wciąga. i się podoba. i w rankingu dobrych acz przeciętnych udramatyzowanych opowieści nie-opartych-acz-almost na fakatch - będzie w twoim top tree. i prawidłowo. co więcej, niekwestionowanym atutem filmu dla wszystkich snobów bryjskiego języka jest west-london-slang. i tutaj łapie cię już za wszystkie zwoje. jeśli natomiast nie lubisz mord obijać, ani mordy do inglisza używać to nie oglądaj. idź na łyżwy. i zrób trzy ósemki. dwie do tyłu.

10.02.2012

bez tytułu. warrior (2011).

banał który zachwyca.
świetny
film.

wieczór z poezją i fasolką mung

trzy pary rąk i trzy pary oczu do trzymania jedzenia i czytania
książek brokułów wierszy
jeśli uda się z tego zrobić coś więcej niż jednorazowe obżarstwo intelektualne to będzie już coś 
coś wartego tego czegoś o czym boisz się mówić

***
ładne te parasolki. muzyka też ładna. ładne to nieładne słowo.

ekshibicjonizm porą ranną

pachnące chlebem, świeże wieści z rana:
za szybko mówię niepewnie brzmię przez telefon zatrzymuję pociągam. (tak, trochę jestem już zmęczona)
***
jaki piękny słoneczny poranek.

9.02.2012

cytuję. bo chcę zapamiętać.



Charles Reznikoff

*** (W ten zadymiony poranek zimowy)

W ten zadymiony poranek zimowy
nie gardź zielonym klejnotem błyszczącym wśród gałązek
gdyż jest to światło skrzyżowania

Przeł. Piotr Sommer





vermeer


Dopóki ta kobieta z Rijksmuseum
w namalowanej ciszy i skupieniu
[...]

...tak. otwórz tutaj i doczytaj. albo wklikaj googluj i dooglądaj.

albo nieróbnic. kogocotam. kogoto. coty.

bez tytułu. one day.

wśród filmów pozbawionych głębi one day [tu się zwiastuje] jest jednym z moich ulubionych. ckliwe łzawe. gra na moich najbardziej pierwotnych emocjach. i dobrze gra. gra tak, że nawet da się słuchać. oglądam i ryczę. zupeł.nie jak kobiety pierwotne. albo krowy. na zupeł się zawiązuję. i w takim zamknięciu przyswajam film o miłości. i nawet krew mi się z nosa puszcza, bo ile może tej wody znieść. tak sobie wzdycham. jak piękne są te filmy o miłości. nawet jak jedno z nich umiera, nadal jest pięknie. nie żeby śmierć była brzydka. no bo popatrz jaki grabarz rilkego był młody i piękny. ach co tam. takie rozważania. każdy z nas umarł wiele razy. ja przynajmniej dwa. i żyję. po pierwszej śmierci myślałam, że umarłam. ale szybko doszedłam do siebie. po drugiej śmierci było już gorzej. bo człowiek im starszy, tym trudniej śmierć przyjmuje. dłużej dochodzi do siebie. krew wolniej z serca do mózgu spływa. zamiast śnić myśli. rozgrzebuje stare wspomnienia. a te ropą się sączą i bolą. niejowijając w bawełnę. wiejce bolą. no ale pocotamsię użalać na sobą już prawie wskrzeszoną. śmierć dwa razy przepędzona, trzeci razy nie wróci. taki mówią. czyi tam wierzyć. wierzę w złamane życie złamaną karierę i złamany kark. moja wiara moja wiara moja bardzo wiara wiara.

8.02.2012

bez tytułu.

aha, a więc to się nazywa pogodny wieczór w pubie, przy grzanym karmi i układance słownej. gramy w szalikowe i kiwanego na stole z popcornem w przyprawie mięsnej. tak. w takim pejzażu odpoczywamy od tajemnic.

miały być idy, ale nie było. bo tłumem się kino rozlało i zgodnie z wierzeniami w indywidualizm, nie można z tumultem się mieszać.
cisza.

w ciszę wierzymy. i w siebie.

inwestuję

w zęby i kino. taki ze mnie inwestor. będę później świecić zębiną w multipleksowych ciemnościach. była miazga. jest miazga. będzie miazga. wniosek banalny - jak pisze poetka - że coś naprawdę było, póki nie minęło. taka to metafizyka anatomii i kinematografii. moja nie moja. nieważne. dzisiaj idę na idy. zęby idą. też.

7.02.2012

bez tytułu. koko.

.niecznie. czeba. iźdź.
konieczność jest zawsze moja.
o twojej nic nie wiem. 

rzeź

koniec zatrzymał mnie w połowie. tak się płynnie oglądało.
świetny teatr w kinie. wszystkie cztery role znakomite. choć do waltza mam specjalną słabość po bękartach.
kolejny trafiony.
ja: zatopiona.

6.02.2012

róża

film. znakomity.
ma w sobie tajemnicę, której nie chcę uprościć słowem.
zresztą - recenzje sobie sam.a poczytasz. pocotoko mu. a przed filmem nie czytaj. idź. izo
bacz.

idę

na różę i znów mnie pytają o czym mówię o miłości brudnej ale nic więcej nie wiem mam tylko nadzieję że będzie do kości wstrząs. czemu miłości brudnej. bo tak kątem łokcia zahaczyłam i myślę. ten tydzień będzie filmowy bo jak mało kiedy w kinie spory wysyp. dobrego. a jeszcze dwa zaległe w pamięci twardego się grzeją.  będzie o kim czym pomyśleć. ty.
le.

5.02.2012

to nie jest także

czy dni bezpis
ania

czy tasie

w każdej myśli, wszystkich snach

2.02.2012

grabarz

ja nie wiem czy ty kiedyś widziałe.a.ś film uszyty z poezji i obrazów, rozciągniętych jak w krzywych zwierciadłach, dziecięcych kalejdoskopach. niewyraźnych. nieruchomych. płynnych.
byłam sceptyczna.
kino nie udźwignie opowiadania rilkego. spłaszczy. wysuszy. i wywiesi przed nami jak dobrze wyżętą bieliznę. której każdy się wstydzi.
byłam zaskoczona. uda
ło się.

widziałe.a.ś poezję, która mówi do ciebie słowem i obrazem. o śmierci i miłości. pięknie i głęboko. daleko od taniej wyniosłości. blisko metafizycznej wzniosłości. nieruchome twarze. mówią. nieruchome ciała. mówią. nieruchome ręce. dotykają cię. wrażliwie. pięknie.

zatrzymałam się przed miłością. w czarnym kinie sześciorga ludzi. z których połowa wyszła w połowie.

bez tytułu. szukam.

znane żydowskie przysłowie mówi: "kto zmienia miejsce, zmienia przeznaczenie". trzymam się tego. mocno.

ciąża

trudno jest mi przyznać, że mi ciąże ciążą. ciąże, które nawet nie są moją ciążą . powiesz, że mi podświadomie ciążą. powiesz, że z zazdrości mi ciążą. powiesz tak. powiesz nie. a ja zliczam na palcach powstałe nowe ciąże i paznokcie mi się łamią. składam ręce i splatam z nich koszyczek. czekam aż do niego wpadną dwie krople czystej wody. i skończy się pochwała złego o sobie mniemania.

1.02.2012

"minuta ciszy po umarłych czasem do późnej nocy trwa"

- pisała w.s.
skończyła lekcje w szkole świata i tak jak pisała, taką rację miała: nie będziemy repetować. urodzona jak ja. jak ja która umrę jak ona. skazane na nieobecność istniejemy. myśląc, jakby się tu spotkać po latach.
* * *
od dawna próbuję ułożyć w głowie portret. portret kobiety wystarczająco dobrej. ułożyć go chcę z obierków ziemniaków. tylko żeby go kot nie zdmuchnął, a święte boże za marnotrawstwo tłuczkiem rękę nie odrąbało. portret kobiety, która "czyta Jaspersa i pisma kobiece". kobiety, która chce i może. kobiety, z łuską zamiast słowa. wystrzeliwaną nie na ślepo każdego nie bożego dnia.

bez tytułu. naprawdę bez tytułu. i bez komentarza.

kolczyki - wire wrapping i metaloplastyka-Ore d'Amore

piękne na święto, którego nie obchodzę :-)