czyszcząc zasmarkane klatki drzwi podłogi, zafajdane kuwety koce poduszki, zasierszczone kąty schody wnęki - wje.le.
znosząc koce szampony mydła proszki smycze pojemniczki
- wje.le.
kupując słodycze niesłodycze herbatę nieherbatę karmę niekarmę
-wje.le.
ja wje m że to szaleństwo całkowite wariactwo zupełnie pozbawiony umiaru sposób na życie - ale jest em całkowicie uwiedziona totalnie rozpięta na wszystkich nieznanych mi dotąd punktach siedzenia. i uczę się czegoś o sobie. czegoś dobrego. co zawsze cieszy. i ja mam nadzieje, że to całe egoistyczne zadowolenie z siebie jest. fajne. bo to całe biedne idealistyczne, ale pełne nadziei tylko więcej dziur w sercu robi. ja stamtąd wracam i nie umiem dojść. do siebie. ale wiesz co jest najgorsze. popopo.dłe. że jutro już będzie lepiej. za dzień dwa już znacznie. a za tydzień będę umierać z przejedzenia i brzydoty. rzy.by to tak chciało być inaczej.
*
wiesiu zrobił nam najlepszą jajecznicę z cebulką i sierścią na całym boszym świecie.
*
lucyna ma najokropniejszy przysmak kulinarny, o którym słyszałam: golonkowa skórka z włosami
*
świat pogrążony w sierści wolniej się toczy.
31.03.2012
29.03.2012
w służbie narodu
nawet mi ta służba służy. ale jak zwykle bo i jak zawsze wysypałam się na czole stresem czy tam niewyspaniem. alem. zaskakująco spełniona. a teraz zmywam czekoladową maskę z twarzy, która skutecznie powstrzymała mnie przed kolejnym rozdrapaniem. ała. jestem zdrowo nieno.rmalna. nawet zacięcia wskakują mi żywiej i barwniej. cała góra zaciętych barwników. to lubię. zaczynam rozumieć, że może to jest i fajne. podkreślam, że z a c z y n a m. mogłabym podkreślić inaczej tak oo, ale nie podkreśliłam, więc już nie będę zmieniać, choć lubię zmiany. pcha mje to. f. przód. good
night.
night.
28.03.2012
dzisiaj po południu
ulica robotnicza 2. półgodzinne szukanie właściwej hurtowni. półgodzinne pakowanie paczek do samochodu. półgodzinne tłumaczenie po co to komu. aż w końcu wypakowana po brzegi yarusia-dzisiaj-mini-wan, opuściła labirynt fabryk, biur i hurtowni. w międzyczasie zapałałam migrenowo, bo to przecież ponad moje siły tak bezstresowo podjąć się zadania. i po dwóch tabletach pięciu godzinach nadal mnie zwoje kaleczą. ale cel osiągnięty, teraz leżakuje w piwnicy. pięćdziesiąt szamponów dwadzieścia proszków ileśtam mydeł chusteczek i środków innej czystości. w sobotę polecą do opola.
*
coś dobrego się robi dla siębie
i innych.
*
coś dobrego się robi dla siębie
i innych.
27.03.2012
me duża
piszę się dzisiaj z przejedzenia
ze smutku i szczęścia już się spisałam. całe wielkie spisy się spisały. nie na medal. na strat. wiele. ale są.
a z prze
jedzenia nie.
tak więc spisuję się dzisiaj z ilości karbo i pro. dużo.
zwały się odezwały. zwał jak zawał. wisi.
a co ma wisieć nie
ch utonie.
po chu to nie. więc tak.
a zatem spisuję się na straty. jestem wielką nienażartą meduzą. (ye.zu). daj cie jej jej ść.
ze smutku i szczęścia już się spisałam. całe wielkie spisy się spisały. nie na medal. na strat. wiele. ale są.
a z prze
jedzenia nie.
tak więc spisuję się dzisiaj z ilości karbo i pro. dużo.
zwały się odezwały. zwał jak zawał. wisi.
a co ma wisieć nie
ch utonie.
po chu to nie. więc tak.
a zatem spisuję się na straty. jestem wielką nienażartą meduzą. (ye.zu). daj cie jej jej ść.
25.03.2012
bez tytułu. nie bez racji.
ja się w sobie zamyka. polega to na tym, że staje jak wryte i głos się ścina. i tak pływa na powierzchni zamkniętych ust jak zważona śmietana. mówią że buc. mówią że foch. mówią że w ogóle się nie da. mówią że obraza. majestatu. sratu-tatu. mówią że panisko. i nie widzą, jak to ja upada nisko. jaktoja.ktoto.ja. i gdy stoi tak zamknięte głosy słyszy. fuga w głowie gra. ja. potrzebuje wtedy samo z tym być. wcale nie łatwo jest wtedy zmagać się z takim istnieniem. ono nie na siłę. i nie na żarty. nie na przekór. i nie na dąsy. po-prostu wy-skakuje. i szpeci.
*
stan niepewności siebie odczuwa średnio wiele razów na do-bę. a będzie jeszcze gorzej. mówią. jak się starzeje to kurze myśli wyskakują do du-pie od za-siedzenia. mało rusza się wtedy prze-puklina. odpowiedzialana za patologiczne wypukłości nieprzesiedzianych wystarczająco długo planów. mówią, że wszystko trzeba przemyśleć. przesiedzieć. przesiać. starty i zyski. plan ułożyć. z du-py strony się do działania zabierać. do tyłu do tyłu pchają. byleby nie zaszło daleko. byleby zaszło. i zostało.
*
a moje firanki będą się walać po podłodze. i na kanapie będzie leżał ko-c. dwa koce. długie i pogięte. i będzie od ręki, a nie od linijki. i będzie pachniało malinami. w kominku będzie się palił chrust. pudrem cukrem go posypiemy. zjemy.my.
*
ja nie wiem. jak tam można pisać. bezsen.
su.
*
stan niepewności siebie odczuwa średnio wiele razów na do-bę. a będzie jeszcze gorzej. mówią. jak się starzeje to kurze myśli wyskakują do du-pie od za-siedzenia. mało rusza się wtedy prze-puklina. odpowiedzialana za patologiczne wypukłości nieprzesiedzianych wystarczająco długo planów. mówią, że wszystko trzeba przemyśleć. przesiedzieć. przesiać. starty i zyski. plan ułożyć. z du-py strony się do działania zabierać. do tyłu do tyłu pchają. byleby nie zaszło daleko. byleby zaszło. i zostało.
*
a moje firanki będą się walać po podłodze. i na kanapie będzie leżał ko-c. dwa koce. długie i pogięte. i będzie od ręki, a nie od linijki. i będzie pachniało malinami. w kominku będzie się palił chrust. pudrem cukrem go posypiemy. zjemy.my.
*
ja nie wiem. jak tam można pisać. bezsen.
su.
21.03.2012
niby bliżej a jednak nie
bliżej. no jak to jest. nojaktotakto jest. nawet się pi.sać nie chce. coś zazaza.trzymało.
czekam aż puści.
czekam aż puści.
18.03.2012
nowe odkrycie
muzyczne. yasmin levi. "śpiewa w ladino, zapomnianym języku hiszpańskim żydów". porusza niezwykłością. wrzuca głęboko. i zatrzymuje tam. budzi usypiane pragnienie podróży. nie mam czerwonego pojęcia o czym śpiewa. to nie jest potrzebne. bo rozgrzewa do zielonego. łagodnego poczucia spokoju i nadziei.
no i patrz: język hiszpańskich żydów. jeśli myślisz, że to jest jak crespes suzette z syropem pomarańczowym: nie wiesz co to, ale chętnie byś zjadł.a.o. to myślisz takjakja. ciągle o sztuce i jedzeniu. i trochę o miłości. bo przecież ja zawsze myślę o miłości. nigdy o niej nie mówię. nigdy się do niej nie przyznam. ale zawsze myślę. ją. z czymś innym.
no i patrz: język hiszpańskich żydów. jeśli myślisz, że to jest jak crespes suzette z syropem pomarańczowym: nie wiesz co to, ale chętnie byś zjadł.a.o. to myślisz takjakja. ciągle o sztuce i jedzeniu. i trochę o miłości. bo przecież ja zawsze myślę o miłości. nigdy o niej nie mówię. nigdy się do niej nie przyznam. ale zawsze myślę. ją. z czymś innym.
bez tytułu. bo po co tytuł. nie warto nazywać takie stany.
ja ma stan średni. po wielkich euforiach i wielkich załamach wpadło w czas wieków średnich. wczas. z nową fryzurą i starym zapałem siedzi i kwiczy. no byś palnął w głowę trzy razy, to by się ocknęło. a tak, kwili nieznośnie, traci koloryt, niedługo nie odróżnisz go.je.ją od ściany. ściana jest żółta. kiedyś była biała. czas postanowił zmienić kolor. a ja z braku postanowień kiwa się na grzędzie i czeka aż ye.p nie w dół. no ja wiem co ty myśleć. chcesz. że to jest w kółko yep macieja. no rację masz. ja nie jest kłótliwe. ale ja ci mówi, że to trudno wszystko tak pozamykać, żeby otwarte pozostało. ja musi mieć furtkę. drogę ucieczki. wiesz jak to jest jak ci się pętla zaciska na szyi i stołeczek na którym stoisz delikatnie zaczyna się chwiać. totu totam. to-tum.to-tam. tu-tam.tu-tam. to-tu. to-tam. tu-tam tu-tam. to-tu. tu-to. tito. mito. tita. cito. nje.no. wcale nie. nie tito nie tita. prawdę mówiąc, od dawno.a się już tak nie przejmował.o.a. adio kerida. adi-o keri-da.
16.03.2012
14.03.2012
bez tytułu. nie wiem jak się zachować kiedy ludzie coś rozumieją.
jest taka jedna osoba która to czyta i która się chyli nad losem w to zapisanym. a ja jej nie mogę powiedzieć na ile to prawda a na ile to prawda na nie. bo to przecież tylko snów koryto, słów kopyto, uj.ście dlaj a. które najlepiej się czuje w półprawdach i w półpaścach, zasmarkane wysypane zacięte w pół. i jeśli mam sobie kiedykolwiek pozwolić na jakąś prywatę to właśnie kiedykolwiek pozwolić sobie dzisiaj, bo widzisz. jest taki ktoś kto coś rozumie. o mie. a mie się będzie rzecz jasna wzbraniać zasłaniać zaprzeczać i drzeć. że to nje mie. że to njej a.
- a kto?
- to może przy skrabalach i grzanych?
- nie, kiedy?
- jutro, tak?
- ooo! nie.
- a kto?
- to może przy skrabalach i grzanych?
- nie, kiedy?
- jutro, tak?
- ooo! nie.
13.03.2012
"Jot został wpuszczony"
tak się zaczyna "tajny dziennik" mirona białoszewskiego. i już na wstępie łapie mnie za wszystkie samogłoski naraz. ostatnia strona kończy się pozdrowieniami od autora, zaglądam na nią, bo zawsze zaglądam na ostatnią stronę. to jak gra w rosyjską ruletkę, tylko że inaczej.
*
z wiatrakami przyleciał towar importowany wprost z ameryki. hilary hahn. 32 lata. gra bacha. i jest dobra. jak mówią: "maestro". do tego ładna. karamba. a to już "absolute maestro".
*
książka pachnie nowością. mdły zapach świeżości. jeszcze nikt nie ubrudził nie zagiął nie podkreślił nie przepisał nie podchwycił. półdepresyjnych snów.
*
hilary łamie mi smyczki na gardle. ye. zu. takie niemożliwości z kawałka drewna.
*
z wiatrakami przyleciał towar importowany wprost z ameryki. hilary hahn. 32 lata. gra bacha. i jest dobra. jak mówią: "maestro". do tego ładna. karamba. a to już "absolute maestro".
*
książka pachnie nowością. mdły zapach świeżości. jeszcze nikt nie ubrudził nie zagiął nie podkreślił nie przepisał nie podchwycił. półdepresyjnych snów.
*
hilary łamie mi smyczki na gardle. ye. zu. takie niemożliwości z kawałka drewna.
12.03.2012
11.03.2012
8.03.2012
dzień jednej kobiety, którą chwyciło, żeby połamać
ciężkie łóżko szpitalne przygniata ją swoją szarością. wchodząc po schodach słyszy, jak serce obija się o kości klatki. piersiowej z której chce wyfrunąć. i usiąść na łóżku. tuż obok jego zmęczonych nóg. siedzi i czeka, aż krew wytryśnie z niego uczuciem głębokim i trwałym, takimjakim od dawna sama go obdarzyła. szpital wydaje się malutki. mieści w sobie wszystkie jej nadzieje i tęsknoty. kiedy rozmawia z nim, każdy kolejny oddech jest jak każdy kolejny kamień przywiązywany do jej skrępowanego ciała, które zaraz ma zostać wrzucone. doje. ziora. mówi, a jedną nogą już tonie. uśmiecha się, a już jej ciało wyławiają na brzeg. bo rzekł że. tego nie czuje.
*
bo z miłości umiera się na wznak. znaczy się. prosto.
*
bo z miłości umiera się na wznak. znaczy się. prosto.
7.03.2012
tylko bardzo nieliczne zapisy pozwalają wnikać naprawdę głęboko
ja wraca do wspomnień wstydliwych kiedy jeszcze nie miało oczu, tylko jedną linię horyzontu i miliony maleńkich punktów zbiegu. każdy z punktów zbierał inne wrażenia.jeden pochłaniał zapachy, drugi kolory, trzeci zapamiętywał imiona, czwarty dni i miesiące, piąty był odpowiedzialny na stan równowagi, szósty za jego brak, siódmy pałał miłością do sztuki, ósmy do ludzi, dziewiąty żył tylko przeszłością, dziesiąty umiał przepowiadać przyszłość, jedenasty wybuchał nagle śmiechem, dwunasty gniewam, trzynasty płaczem, czternasty ciągle planuje, piętnasty nie potrafi niczego zapamiętać, szesnasty nie umie liczyć, siedemnasty boi się tabliczki mnożenia, osiemnasty nie ma słuchu, dziewiętnasty ładnych rąk, dwudziesty ciągle zrzędzi, a dwudziesty pierwszy ciągle pędzi, dwudziesty drugi zapomniał już o wszystkim, o dwudziestym trzecim też, dwudziesty czwarty zapisuje się wciąż na nowe kursy, dwudziesty piąty ma wielkie ego, dwudziesty szósty wciąż traci wiarę w siebie, dwudziesty siódmy jest butny i przemądrzały, dwudziesty ósmy cichy i wrażliwy, dwudziesty dziewiąty ciągle chce być sam, trzydziesty szuka kontaktu z ludźmi, trzydziesty pierwszy nie wie co to...
6.03.2012
pogoda na szczęście
w radiu.o. leci. przygaszony męski głos mje śpiewa: "aż tu nagle pogoda, taka dobra pogoda, odpowiednia pogoda na szczęście". no i musiałam zapisać. bo mnie namyśliło się jakaż to przepowiednia meterologiczna, tfu, meteolorogiczna, tfu, mete metero meteorolo.uf.giczna jest. no it ak siedzę i myślę. ja bym to chciała same słoneczko. promyczki ładne. żadnych kłótni. pełnia zrozumienia i kochania. siala la la. mówią, że to niemożliwe. mówią że tak nie ma. mówią ówią się. za głowy się chwytają. barbarzyńcy w ogrodach. ja swo je. oni swo je. a świat się zmienia. do cna. jak ja.
5.03.2012
za kupy
dziennik dżinsy yerba i trochę kosmetyków
od.razu.lepiej.
po.leciało po.kieszeni ależ tam. sram: wiosna! no i patrz co się dzieje.
od.razu.lepiej.
po.leciało po.kieszeni ależ tam. sram: wiosna! no i patrz co się dzieje.
4.03.2012
tajny dziennik
już jest. muszę nabyć. fast. jedno zdanie pamiętam bardzo wyraźnie, wyczytane z fragmentów, jeszcze wtedy nie publikowanej całości: "dla nikogo nie jestem osobą pierwszą". czyż można osobność wypisać piękniej niż tym jednym niepozornym zdaniem? i jeszcze to, które musiałam sprawdzić i chyba, bo internet często kłamie, brzmi tak: "straszne są te miłości, okropne. te cierpienia, te zerwania. teraz za nic nie poszedłbym na całość. wystarczą mi przygody". aj. ja się boję tego dziennika. boję się, że zbyt ciężko wejdzie. rozerwie. i zostanie. na długo.
*
znów poranek z bólem głowy. za dużo kombinatoryki. stresem się życie rozlewa. tak być nie mo że.
*
budujący list z holandii. taka porcja kofeiny, pobudza do działania. budowniczym chce się być. tylko jeszcze nie wiem czego. tylko jeszcze nie wiem gdzie.
*
jest niedziela, a ja już mam poczucie, że się weekend skończył, na który cały roboczy tydzień czekałam. to zły znak, gdy się na weekend czeka. ja to wjem. niemniej taki njekorzystny czas. że się czeka. żeby odespać. żeby pomyśleć. żeby podziałać na trochę innym froncie.
*
postanowiłam, że się drapać nie będę. a już się dzisiaj dziesięć razy podrapałam. i myślę już o jedenastym razie. w razie histerii uderz głową w stół. to cię powstrzyma na jakiś czas.
*
idę po na kawę. dużo jeszcze przede mną. chodź!
o wiele więcej za mną.
*
znów poranek z bólem głowy. za dużo kombinatoryki. stresem się życie rozlewa. tak być nie mo że.
*
budujący list z holandii. taka porcja kofeiny, pobudza do działania. budowniczym chce się być. tylko jeszcze nie wiem czego. tylko jeszcze nie wiem gdzie.
*
jest niedziela, a ja już mam poczucie, że się weekend skończył, na który cały roboczy tydzień czekałam. to zły znak, gdy się na weekend czeka. ja to wjem. niemniej taki njekorzystny czas. że się czeka. żeby odespać. żeby pomyśleć. żeby podziałać na trochę innym froncie.
*
postanowiłam, że się drapać nie będę. a już się dzisiaj dziesięć razy podrapałam. i myślę już o jedenastym razie. w razie histerii uderz głową w stół. to cię powstrzyma na jakiś czas.
*
idę po na kawę. dużo jeszcze przede mną. chodź!
o wiele więcej za mną.
3.03.2012
no i w pysk. (wary.pl)
psia jego mać. udawać się nie może zawsze. no tak bo i jak to tak żeby się zawsze mia ło uda wać. psia mać. siedzę i gryzę kość. z czego. z goryczy. ryczę i gryzę. kości z gorczycy. fe.
*
co ja tam jeszcze dziś. a no tak. w częstochowie byłam. ale nie pytaj aj nie pytaj. to w ogóle nieważne. a ważne jest tylko to, co mi siedzi o tu. tam pod włosem. wielkie niezdecydowanie. to naprawdę wielki ciężar. zaczynam znowu drapać się po głowie. bo mnie swędzi to ciągłe niezdecydowanie. to ciągłe poczucie, że coś jest nie tak. zniknie nie zniknie zniknie nie zniknie. zniknie nie zniknie. nie. nie zniknie. wziąć dupę w garść. psia jego marść. ykhm. marność. nad nad nad. nami.
*
kolejny gorliwy weekend. moja szorstka skóra nie zniesie tego dłużej. już mi się lewy policzek przesuszył i teraz jak łzy po nim płyną, to robi się z nich wiór. siur. tak być nie może. ale cóż poczuć jak się z myśli zrobił gnooy. raz pod wozem raz wozem. raz dwa raz trzy. raz ja raz ty. ach te puste talenty do słów przewracania. czas by z kompleksów dumną być. mną być. przy przy przy wary. gó.rą. wary dołem.
*
co ja tam jeszcze dziś. a no tak. w częstochowie byłam. ale nie pytaj aj nie pytaj. to w ogóle nieważne. a ważne jest tylko to, co mi siedzi o tu. tam pod włosem. wielkie niezdecydowanie. to naprawdę wielki ciężar. zaczynam znowu drapać się po głowie. bo mnie swędzi to ciągłe niezdecydowanie. to ciągłe poczucie, że coś jest nie tak. zniknie nie zniknie zniknie nie zniknie. zniknie nie zniknie. nie. nie zniknie. wziąć dupę w garść. psia jego marść. ykhm. marność. nad nad nad. nami.
*
kolejny gorliwy weekend. moja szorstka skóra nie zniesie tego dłużej. już mi się lewy policzek przesuszył i teraz jak łzy po nim płyną, to robi się z nich wiór. siur. tak być nie może. ale cóż poczuć jak się z myśli zrobił gnooy. raz pod wozem raz wozem. raz dwa raz trzy. raz ja raz ty. ach te puste talenty do słów przewracania. czas by z kompleksów dumną być. mną być. przy przy przy wary. gó.rą. wary dołem.
1.03.2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)